Uniwersytet Trzeciego Wieku w Rumi to nie tylko edukacja

Z Teresą Zielińską, wiceprezesem Rumskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku i mieszkanką Rumi od 12 lat, rozmawia Anna Rembowska

Teresa Zielińska samodzielnie ułożyła pierwszy program dla RUTW
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Teresa Zielińska samodzielnie ułożyła pierwszy program dla RUTW (© fot. anna rembowska)

Jakie są początki Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Rumi?

Wszystko zaczęło się dziać na przełomie 2004/2005 roku. Inicjatywa wypłynęła od burmistrz Elżbiety Rogali-Kończak i ówczesnej wiceburmistrz Iwony Romanowskiej. Od początku zaangażowany był też senator RP prof. Edmund Wittbrodt. Wtedy to jeszcze nie był uniwersytet, ale raczej luźne wykłady akademickie prowadzone przez wybitnych znawców w różnych dziedzinach. Wykładowcami byli ludzie, którzy urodzili się w Rumi i reprezentowali sobą miasto na zewnątrz. Mówili do garstki rumskich intelektualistów, bo na początku było nas zaledwie 30 czy 50 osób.

Jak zatem doszło do utworzenia Stowarzyszenia RUTW?

Ważnymi wydarzeniem było wprowadzenie obok wykładów pierwszych warsztatów, czyli edukacji praktycznej. Rozpoczęliśmy od zajęć informatycznych dla seniorów, gdzie nauczyli się oni korzystać z internetu. Potem były lektoraty języków angielskiego i niemieckiego oraz gimnastyka. A w 2007 roku powołane zostało stowarzyszenie, wybraliśmy zarząd oraz radę programową, zainicjowaliśmy pierwszy statut. I tak działamy już czwarty rok w strukturze organizacji pozarządowej.

Ilu seniorów korzysta obecnie z zajęć?

Mamy blisko 250 słuchaczy, większość przekroczyła już 60-tkę, niewielu mamy studentów w wieku 55 lat. Cieszy natomiast, że coraz liczniejsza jest wśród słuchaczy grupa osób spoza Rumi. Na zajęcia i wykłady przyjeżdżają mieszkańcy ościennych miejscowości, Koleczkowa czy Dębogórza.
∨ Czytaj dalej

Ważne jest też, że nie stawiamy wymogów co do poziomu wykształcenia, w zajęciach może uczestniczyć każdy senior.

Co dają zajęcia słuchaczom?

Uniwersytet nie pełni tylko funkcji edukacyjnej, choć ta jest bardzo ważna. Ale dla seniorów istotne jest to, że mogą wyjść z domu, spotkać się z ludźmi, mają pretekst, by na chwilę oderwać się od rodzin, wnuków, lekarzy, gotowania. To edukacja, ale i integracji i rekreacja, bo wspólnie również wyjeżdżamy. Ot choćby na koncerty do filharmonii na Ołowiance. Ostatnio odbyliśmy też rejs do Karlskrony, popłynęliśmy Kanałem Elbląskim do Fromborka, urządziliśmy dzika w Koleczkowie.

A wracając do edukacji, pamięta Pani wykład, który wyjątkowo Panią poruszył?

Tak, dotyczył tego, w jaki sposób Chińczycy jedzą mózg małpy. Wpisywał się zresztą w cały cykl ciekawych wykładów o sztuce kulinarnej świata. Bardzo też cenię sobie wykłady z psychologii klinicznej, etyki i filozofii.



Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię