Zabytkowy pergamin z XVII wieku z pieczęciami dotyczący dziejów Rumi |ZDJĘCIA

Tomasz Smuga
Tomasz Smuga
Pojawiła się ciekawa informacja dotycząca Rumi. Jeśli to nie najstarszy, to jeden z najstarszych dokumentów mówiący o dziejach miejscowości. Chodzi o pergamin z pierwszej połowy XVII wieku, który trafił do rąk prywatnego kolekcjonera z Gdańska.

Warto przypomnieć, że pierwsze wzmianki o odkryciach archeologicznych na terenie Rumi odnotowano już w końcu XIX wieku. Najstarszym opublikowanym znaleziskiem była moneta rzymska znaleziona przypadkowo w 1891 roku. Był to srebrny denar Aleksandra Sewera (222–235 n. e.). W latach 1908 i 1916, na południowym stoku – bliżej wzgórza znanego pod nazwą Góra Markowca – odkryto przypadkowo groby kultury pomorskiej z popielnicami, a w roku 1922 fragmenty ceramiki w pobliżu wsi w Zagórzu.

Jak się okazuje po świecie nadal mogą krążyć inne interesujące przedmioty dotyczące dziejów Rumi. W ostatnim czasie do rąk prywatnego kolekcjonera z Gdańska trafił pergamin z pierwszej połowy XVII wieku. Prawdopodobnie jest to jeden z najstarszych dokumentów mówiący o historii miejscowości.

- Znalazłem go w Niemczech na jednym z portali internetowych. Jest napisany w staroniemieckim języku. Aby dowiedzieć się, czego dotyczy, to najpierw musieliśmy przetłumaczyć go na język niemiecki, a następnie na polski – mówi Ryszard Szczesny, gdański kolekcjoner. - W obecnych czasach, aby tak równo napisać wersy potrzebowalibyśmy do tego komputera, a wówczas radzili sobie ręcznie. Przygotowanie takiego pisma musiało im zająć około 3 miesięcy. Jest bardzo pięknie napisane – dodaje.

Jak wynika z dokumentu dotyczy on odnowienia przywileju użytku młyna na rumskiej rzece wraz ze wszystkimi swobodami oraz sprawiedliwościami, które Opat Johnnes Grabinski w roku 1631 wystawił Reinholdtowi Brandes, mieszczaninowi i kupcowi z Gdańska.

- Co ciekawe, pergamin zachował się w bardzo dobrym stanie. Są na nim widoczne ślady zgięć i małe ślady rdzy – zauważa kolekcjoner.

Z dokumenty dowiadujemy się, że wytworny mieszczanin oraz kupiec królewskiego Miasta Gdańsk Reinholdt Brandes poprosił opactwo klasztoru w Oliwie zakonu Cystersów kapituły Włocławskiej – którego wówczas opatem był brat Alexander Kesowski – aby „oprócz wcześniejszych przywilejów dotyczących wspomnianego młyna, swobód oraz sprawiedliwości nadali jemu, jego spadkobiercom oraz potomkom nowy przywilej, potwierdzając poprzednie oraz ulepszając, rozszerzając i odnawiając je w niektórych punktach”. Jak czytamy opactwo uznało jego prośbę.

- Z tego powodu potwierdzamy, aprobujemy oraz ratyfikujemy nie tylko kupno wspomnianego młyna usytułowanego nad naszą rumską rzeką, również nadany przez naszego świętego przodka pana Grabinskiego we wszystkich punktach, klauzulach, bez wyjątku, ale również, że wspomniany pan Brandes może lub mogą też jego spadkobiercy i potomni posiadać wspomniany młyn, przynależne do niego pole, uprawiać wolne rybołówstwo, ponadto inne swobody oraz sprawiedliwości na wieki wieków i na wszystkie czasy, według prawa Kolońskiego. Oprócz tego oddajmy panu Reinholdtowi Brandes oraz jego potomkom siedem morg ziemi, które są ogrodzone płotem, gdzie wcześniej jego przodkowie za zgodą naszego klasztoru, jako jedni z wielu sobie kupili ziemie obok w Rumi obok młyna, aby ją posiadać i z niej korzystać. […] - czytamy w dokumencie.

Co ciekawe za te wszystkie swobody i sprawiedliwości, budynki oraz rybołówstwo pan Reinholdt Brandes i jego spadkobiercy musieli klasztorowi „odprowadzać rocznie na Święta Wielkanocne trzydzieści pruskich marek na stół opata odliczone w dwudziestogroszówkach.” Ponadto pan Brandes „przy odprowadzaniu takiej opłaty, nie będzie zmuszony lub naciskany do innych szarwarków, obowiązków, opłat i jakich to one jeszcze nie mają nazw, za wyjątkiem królewskiej składki oraz powszechnego podatku gruntowego, tak często jak one przypadają, należy je płacić w czasie, zarówno jak kościołowi w Rumi, któremu po sąsiedzku zobowiązani są odprowadzać należność za sługę.”

Pergaminowy dokument zachował się z dwoma pieczęciami w trybowanych metalowych kapsułach. Jedna z nich należała do opata Alexandra Kesowskiego. Widnieje na niej motyw Św. Bernarda. Pieczęć wykonana jest z czerwonego tłoczonego wosku. Z kolei druga stworzona z zielonego wosku należała do konwentu. Widnieje na niej motyw Maryi z dzieciątkiem.

Jak na razie XVII-wieczny pergamin jest w zasobach gdańskiego kolekcjonera, który nie ukrywa, że najchętniej widziałby go w innych instytucjach, które należycie by go wyeksponowały.

TRANSKRYPCJA

"My, brat ALEXANDER KESOWSKI [1641-1667] z opatrzności bożej Opat klasztoru w Oliwie [Olivae] zakonu Cystersów kapituły Włocławskiej [Leßlowischen Stiefft’s] (3) wraz z całym naszym czcigodnym konwentem, obwieszczamy wszem i wobec, a w szczególności naszym ukochanym następcom: Że po tym jak szlachetny i szanowny pan REINHOLDT BRANDES, wytworny mieszczanin oraz kupiec królewskiego Miasta Gdańsk, za zgodą oraz dobrą wolą naszych przodków, kupił od dawnego spadkobiercy WILHELMA BRAUERA młyn usytułowany na naszej rumskiej rzece, wraz przynależącym do niego polem oraz pozwoleniem na rybołówstwo oraz innymi swobodami i sprawiedliwościami na użytek własny, jego spadkobierców i potomków, został on ujęty również w treści przywileju, nadanego przez naszego świętej pamięci przodka DAVIDA KONARSSKIEGO [1589-1616]. Przywilej, który później, 10. Grudnia 1631 potwierdził, zaaprobował oraz ratyfikował nasz spoczywający w bogu przodek pan JOHANNES GRABINSKI [1630-1638]. Skoro nas jednak wyżej wymieniony pan REINHOLDT BRANDES poprosił abyśmy oprócz wcześniejszych przywilejów dotyczących wspomnianego młyna, swobód oraz sprawiedliwości nadali jemu, jego spadkobiercom oraz potomkom nowy przywilej, potwierdzając poprzednie oraz ulepszając, rozszerzając i odnawiając je w niektórych punktach, po dojrzałej i przemyślanej naradzie całego naszego konwentu uznaliśmy jego prośbę, jako słuszną i z tego powodu chcielibyśmy ją spełnić. Z tego powodu potwierdzamy, aprobujemy oraz ratyfikujemy nie tylko kupno wspomnianego młyna usytułowanego nad naszą rumską rzeką, również nadany przez naszego świętego przodka pana GRABINSKIEGO we wszystkich punktach, klauzulach, bez wyjątku, ale również, że wspomniany pan BRANDES może lub mogą też jego spadkobiercy i potomni posiadać wspomniany młyn, przynależne do niego pole, uprawiać wolne rybołówstwo, ponadto inne swobody oraz sprawiedliwości na wieki wieków i na wszystkie czasy, jure emphyteutico według prawa Kolońskiego. Oprócz tego oddajmy panu REINHOLDTOWI BRANDES oraz jego potomkom siedem morg ziemi, które są ogrodzone płotem, gdzie wcześniej jego przodkowie za zgodą naszego klasztoru, jako jedni z wielu sobie kupili ziemie obok w Rumi obok młyna, aby ją posiadać i z niej korzystać. Do tego oddajemy jemu oraz jego spadkobiercom (etc.) pozwolenie na wolne rybołówstwo w całej rumskiej rzece, począwszy od mostu przy gospodzie SAGERS w dół rzeki, aż do stawu [Hammerteich], pozwolenie obejmuje zarówno wspomnianą rzekę jak i miejsce pod samym młynem, w tych granicach, pan właściciel oraz jego spadkobiercy (etc.) i wyłącznie oni, mogą korzystać z tego prawa, poza nimi nikt inny, obojętnie, kim by nie był. Gdyby jednak ktoś sobie pozwolił na łowienie bez zgody właściciela i zostałby na tym przyłapany, ten ma zostać poważnie ukarany przez naszego urzędnika na podstawie oskarżenia przez właściciela. Obiecujemy również przed nami samymi jak i przed naszymi następcami, że żaden inny młyn lub koło nie mają być budowane ani nie mają powstać na tej rzece, jako że teraźniejszy młyn ma priorytet. Chyba, że wspomnianemu panu właścicielowi lub jego spadkobiercom (etc.) upodobałoby się i wydawało za pożyteczne zbudować nowe koło na wspomnianej rzece, tak ma on mieć do tego zawsze prawo, jednak najpierw musi uzgodnić z nami opłaty. W tym mogą wspomniany młyn i wszystko, co mu przynależy według najlepszego (?)… używać i według upodobań, bądź to miedź, mosiądz, żelazo czy stal, czy jak to się tam jeszcze może zwać, obrabiać ile tylko wytrzyma młyn oraz wspomniane siedem morg ziemi, mogą je zmieniać, ulepszać i zmieniać na inne dzieła, w każdy sposób, bez ograniczeń przez kogokolwiek. Pozwalamy również wspomnianemu P[anu] REINHOLDTOWI BRANDES oraz jego spadkobiercom (etc.), ludziom, którzy przy wspomnianym młynie będą mieszkać, pasać dziesięć wołów i osiemnaście świń, na naszych rumskich polach, łąkach oraz wzgórzach, bydło oraz świnie będzie pasać ich własny pasterz (tak, aby nie wyrządziło szkód na rumskich zbożach i burakach), chyba, że będzie robić to któryś z rumskich pasterzy, za co będą po sąsiedzku odprowadzać wynagrodzenie. Mają mieć również prawo przynoszenia piwa lub innych napojów do młyna i mogą je spożywać gdzie im się tylko spodoba. Oprócz tego pan właściciel oraz jego spadkobiercy mają mieć prawo na budowę budy lub spichlerza WIŚLINCE [WECHLINKE] na własny użytek w bez (?) wymaganej zgody. W końcu dajemy panu właścicielowi jurysdykcje we wszystkich sprawach cywilnych nad wszelkimi [V..r], rzemieślnikami, czeladnikami oraz mieszkańcami przy wspomnianym młynie (w tym, również sprawy dot. narzutów), żeby nie przypadały sołectwie w Rumi, a były rozpatrywane przez pana BRANDES oraz jego spadkobierców (salva tamen ad nos appelatione). Sprawy kryminalne zastrzegamy sobie oraz naszemu wójtostwu. Rzemieślnicy i mieszkańcy nie mają być obciążani w żaden sposób, kim by nie byli, mają być traktowani równo, jako wolni ludzie przez nas oraz naszych następców. Za te wszystkie swobody i sprawiedliwości, budynki oraz rybołówstwo, będzie oraz powinien, on, pan REINHOLDT BRANDES i po nim jego spadkobiercy (etc.), nam i naszemu klasztorowi odprowadzać rocznie na Święta Wielkanocne trzydzieści pruskich marek na stół opata odliczone w dwudziestogroszówkach: i przy odprowadzaniu takiej opłaty, nie będzie zmuszony lub naciskany do innych szarwarków, obowiązków, opłat i jakich to one jeszcze nie mają nazw, za wyjątkiem królewskiej składki oraz powszechnego podatku gruntowego, tak często jak one przypadają, należy je płacić w czasie, zarówno jak kościołowi w Rumi, któremu po sąsiedzku zobowiązani są odprowadzać należność za sługę. Jeśli pan REINHOLDT BRANDES lub jego spadkobiercy chcieliby młyn wraz z ziemią, wszystkimi przynależnymi do tego sprawiedliwościami, budynkami, rybołówstwem i swobodami, zastawić, wynająć lub nawet zagospodarować, zabezpieczyć albo sprzedać, to mają mieć do tego prawo, jednak musi się to stać za naszą oraz naszego klasztoru wiedzą, zgodą, aprobatą oraz należnością. Aby uwiecznić niniejszą treść, tak, aby nie została złamana, załączyliśmy naszą pieczęć oraz pieczęć naszego konwentu i podpisaliśmy ją własnoręcznie. Spisano w naszym klasztorze w Oliwie 28. Lipca w roku naszego zbawiciela tysiąc sześćset czterdzieści osiem."

Koronawirus groźny tylko w pomieszczeniach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie